Teledysk do "Live a Life" Igora Faleckiego

Igor Falecki | 2024 | Wideo

Wstępniak

Co może wyjść z połączenia perkusji na latającym dywanie, człowieka Pandy, imprezowego busa i funku? Dokładnie to, co zaplanowaliśmy, czyli odklejony, kolorowy teledysk, projekt, w którym bez wyrzutów sumienia mogliśmy odpiąć wrotki.
Właśnie o kulisach tej wizualnej jazdy bez trzymanki opowiada to case study.

Kontekst

Igora Faleckiego znamy nie od dziś – to młody artysta, który nie boi się eksperymentów ani muzycznie, ani wizualnie. Kiedy zgłosił się do nas
z pomysłem zrealizowania klipu do swojego utworu „Live a Life”, od razu dał nam pełne zaufanie i wolną rękę. W skrócie: „zróbcie coś szalonego,
w waszym stylu”.

Cóż... tak zrobiliśmy.

Zdjęcia odbyły się latem, w Rumi, Gdyni
i Gdańsku – 2 intensywne dni, pełne słońca, sprzętu, muzyki i bardzo dziwnych (czyt. super) pomysłów.

Wyzwania, jakie nas czekały

Trochę ich było i wszystkie równie istotne:

Pogoda – piękna... aż za bardzo. Scena w busie zamieniła się w prawdziwą saunę, a my zamknęliśmy całą ekipę w środku, po to, żeby nagrać scenę funkowej imprezy.

Aktorzy - Igor to super miły gość, więc jego przyjaciele i znajomi gromadnie
i chętnie pojawili się na planie zdjęciowym.

Logistyka – trzy miasta, dwa dni zdjęciowe, dużo lokacji, dużo ludzi i jeszcze więcej sprzętu.

Efekty wizualne – Igor grający na perkusji na latającym dywanie, animacje, jump cut'y, nakładanie na siebie ujęć – wszystko musiało wyglądać absurdalnie, ale jednocześnie dobrze.

Improwizacja – 5 element jazzu.

Postacie specjalne – Pan Panda i... Mr. Orange, który w tle każdej sceny dawał nam osobistą dawkę humoru.

Realizacja

Scenariusz już na papierze wyglądał szalenie, ale na planie zdjęciowym pozwoliliśmy sobie na dodatkową szczyptę freestyle’u. Oczywiście wszystko wcześniej konsultowaliśmy z Igorem — na szczęście atmosfera na planie była bardzo przyjazna, więc dogadywaliśmy się bez problemu. Scenariusz zakładał kilka ujęć w mieście, jednak większość realizowaliśmy poza nim, w naturalnym otoczeniu. I to była zdecydowana zaleta projektu: ciepłe dni, piękne plenery (piszę to case study zimą i samo wspomnienie zieleni, śpiewu ptaków i krótkiego rękawka sprawia, że aż 🫠).

Zdjęcia zajęły nam dokładnie dwa dni, zgodnie z planem. Były to intensywne dni — codziennie kończyliśmy tuż przed zmrokiem, ale cóż… taka misja, taka nasza rola.

Efekt

Efekt spełnił nasze oczekiwania: film zebrał już ponad 57 000 wyświetleń na YouTube — i wciąż rośnie. Igor był zachwycony współpracą i samym teledyskiem, rodzice Igora nie mogli się nadziwić, a my, w pełni usatysfakcjonowani, patrzyliśmy na to z uśmiechem. Minimalne poprawki
w postprodukcji wystarczyły, bo od początku wszyscy wiedzieliśmy,
co robimy, na co sobie możemy pozwolić i w jakim klimacie. A największy sukces? To, że totalnie szalony pomysł udało się zrealizować dokładnie tak, jak został wymyślony.

Pozdrowienia dla wesołej ekipy ze zdjęcia po prawej stronie!

Strengthen your brand image with Imbir!

Don't wait, schedule an interview and let's unleash the potential of your brand together!

Get in touch!